Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę Platforma Obywatelska uzyskałaby 42,9% głosów, Prawo i Sprawiedliwość 29,8%. SLD uzyskałoby wynik 13,6%, a PSL 5,3%. Te partie weszłyby d...
Czytaj Więcej ...
TNS OBOP
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w sierpniu, wygrałaby je Platforma Obywatelska z 45-procentowym poparciem - wynika z najnowszego sondażu TNS OBOP. PiS odnotowuje w tym sondażu 29% poparcia, a SL...
Czytaj Więcej ...
Tusk = Kononowicz
Ostatnio całą Polskę obiegła informacja, że rząd Donalda Tuska ma w planie podwyżkę podatku VAT. Zakładane przez resort finansów w projekcie Wieloletniego Planu Finansowego Państwa trzy nowe stawki VA...
Czytaj Więcej ...
Chwilowy koniec kaczyzmu
Jarosław Kaczyński przegrał batalię u najwyższy urząd z Bronisławem Komorowskim. Czy to oznacza, że definitywnie pożegnaliśmy erę kaczyzmu, tajnych agentów, służb specjalnych i szczucia teczkami?
...
Czytaj Więcej ...
Komorowski prezydentem
Według danych Państwowej Komisji Wyborczej ze 100 proc. obwodów Bronisław Komorowski otrzymał w II turze wyborów prezydenckich 53,01 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński - 46,99 proc. głosów. Frekwencja...
Czytaj Więcej ...
Tusk = Kononowicz
piątek, 06 sierpień 2010
Ostatnio całą Polskę obiegła informacja, że rząd Donalda Tuska ma w planie podwyżkę podatku VAT. Zakładane przez resort finansów w projekcie Wieloletniego Planu Finansowego Państwa trzy nowe stawki VAT: 6 proc., 8 proc. i 23 proc. miały dać dochód rzędu ok. 5,5 mld zł rocznie, ostatecznie zaakceptowana przez rząd wersja planu zakłada stawki 5 proc., 8 proc. i 23 proc. co da budżetowi ok. 4,9 mld zł rocznie.
Dlaczego tytuł artykułu brzmi "Tusk = Kononowicz"? A no dlatego, że Tusk idzie kompletnie na łatwiznę i zamiast obiecanych reform finansów publicznych - "nie będzie niczego". Najłatwiej oczywiście pieniądze wyciągnąć z kieszeni wszystkich obywateli podwyższając podatek VAT. Niestety Donald Tusk myśli, że taka podwyżka będzie go w kwestii politycznej mniej kosztować, niż przeprowadzanie - niekiedy trudnych reform.
Pieniądze dałoby się spokojnie wyciągnąć z innych miejsc, nie podwyższając podatku VAT. Pierwszym takim miejscem, które przychodzi mi do głowy jest Kościół katolicki. Polski kler wyciąga z budżetu państwa kilka ładnych miliardów złotych rocznie. W jaki sposób? A no kapelani są zatrudniani w każdej jednostce straży pożarnej, w szpitalach, ksiądz jest w każdej szkole, katechetki itp. - to są naprawdę ogromne pieniądze, które starczyłyby na pokrycie dziury budżetowej bez sięgania do kieszeni podatników. No ale kolejne ekipy polityczne (niestety ta Tuska też się najwyraźniej do nich zalicza) wolą wyciągać pieniądze od zwykłych ludzi, niż zabrać pieniądze, które kler na mocy konkordatu rabuje państwu. Polska jest podobno państwem świeckim - niestety jest to "bujda w korach na resorach", wszyscy równo płacimy podatki, z których czerpie kler z Watykanem na czele.
Dzisiaj usłyszałem wypowiedź posła SLD Tomasza Kamińskiego "Powinniśmy oszczędzać na księżach, nie na żywności" - szczera racja. Niestety SLD miało już w naszym kraju swoje 5 - ba może nawet i 15 minut całkowitych rządów, z czego kompletnie nic dla zniesienia konkordatu nie wyniknęło. Gwoli ścisłości - konkordat z Kościołem podpisał nie kto inny, jak Aleksander Kwaśniewski, czołowy polityk SLD!
Kolejnym obszarem do pozyskania pieniędzy jest KRUS. Ta niesprawiedliwa instytucja żeruje na pieniądzach państwa prawie tak bezczelnie, jak kler - tylko w 2008 roku państwo dołożyło do KRUS 15,9 mld złotych! Nie mówię tutaj, aby Tusk od razu całkowicie zlikwidował KRUS, jednak można by "krusowskie przywileje" zabrać bogatym rolnikom. Dlaczego całe społeczeństwo ma łożyć na ubezpieczenie bogatych rolników. Jest to coś, co trzeba natychmiast zmienić - ale przecież łatwiej podnieść VAT, prawda Panie Premierze?
Jarosław Kaczyński przegrał batalię u najwyższy urząd z Bronisławem Komorowskim. Czy to oznacza, że definitywnie pożegnaliśmy erę kaczyzmu, tajnych agentów, służb specjalnych i szczucia teczkami?
Otóż na te pytanie można odpowiedzieć jednoznacznie - NIE. Kaczyzm tylko chwilowo odejdzie w cień, nie wyobrażam sobie, że ludzie pokroju Jadwigi Staniszkis, Jacka Kurskiego, Tadeusza Rydzyka, Jana Pospieszalskiego - czy wreszcie Jarosława Kaczyńskiego spokojnie odejdą na polityczne wysypisko. Dlaczego uznałem Staniszkis, Rydzyka, Pospieszalskiego za polityków? Bo przecież nimi są, tylko, że działają w przebraniu.
Oczywiście wynik wyborów bardzo mnie ucieszył, cała nagonka kleru i ludzi z nimi związanych nie dała Kaczyńskiemu zwycięstwa w wyborach. Osobiście nawet w dniu ciszy wyborczej otrzymałem do skrzynki pocztowej niezaadresowany tekst z komunikatu z 352. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski. Dokładnie jest to punkt 4 i 5, cytuję:
4. W związku z wyborami prezydenckimi Pasterze Kościoła przypominają o odpowiedzialności za Polskę, która powinna się wyrazić m.in. przez udział w wyborach.
5. W nawiązaniu do komunikatu Rady ds. Rodziny z dnia 18 maja br. biskupi powrócili do złożonego i bolesnego problemu stosowania technologii pozaustrojowego zapłodnienia w odniesieniu do człowieka. Podjęli sprawę moralnej oceny i konsekwencji stosowania metody in vitro (zapłodnienia w probówce).
Technologia ta pociąga za sobą przewidywane i planowane uśmiercanie istot ludzkich w fazie embrionalnej. Jest zarazem instrumentalnym i przedmiotowym ich traktowaniem. Poprzez laboratoryjne namnażanie embrionów obciąża poważną odpowiedzialnością moralną wobec ich życia i ludzkiej godności. Metoda ta jest niezgodna z prawem Bożym i naturą człowieka.
Osoby stosujące procedurę in vitro i z niej korzystające są zagrożone popełnieniem ciężkiego grzechu zrywającego więź z Bogiem i osłabiającego jedność z Kościołem Chrystusowym. Taki zaś grzech sprawia samowykluczenie z Komunii eucharystycznej aż do czasu otrzymania przebaczenia w sakramencie pokuty i pojednania. Dlatego wszyscy wierni są zobowiązani do formowania prawego sumienia i osądu zgodnego z prawem naturalnym i prawem Bożym zawartym w nauczaniu Kościoła. Duszpasterze, katecheci i wszyscy ludzie dobrej woli mają obowiązek poznania, a następnie przekazywania pełnej prawdy o procedurach medycznych obiektywnie niemoralnych.
Małżeństwom dotkniętym cierpieniem z powodu braku potomstwa należy nieść pomoc i wsparcie w przyczynowym leczeniu niepłodności, jednak bez uciekania się do reprodukcji zastępczej. Należy im ukazywać także możliwość i ewangeliczną wartość adopcji dziecka w warunkach na nią pozwalających.
Tak oto kler otwarcie nawoływał do wybrania jedynego słusznego kandydata. Większość księży najwyraźniej myli ambonę z mównicą sejmową. Oto obraz polskiego Kościoła, ubabranego w politykę i chełpiącego ze społeczeństwa ile wlezie, czerpiącego władzę i majątek. Najlepsze jest to, że kler, ludzie którzy (przynajmniej oficjalnie) dzieci nie mają - wypowiadają się w imieniu osób, które bardzo by chciały mieć dzieci, ale z przyczyn naturalnych jest to dla nich nieosiągalnie. Cóż kler może wiedzieć o potrzebie posiadania dzieci. Niestety w tej sprawie głos zabierają osoby, którym do omawianego zagadnienia jest bardzo daleko.
Według danych Państwowej Komisji Wyborczej ze 100 proc. obwodów Bronisław Komorowski otrzymał w II turze wyborów prezydenckich 53,01 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński - 46,99 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 55,31 proc. - Prezydentem został wybrany Komorowski Bronisław Maria - mówił na konferencji prasowej Stanisław Jaworski, przewodniczący PKW.
- 10 kwietnia doszło do tragicznej katastrofy w Smoleńsku, w której zginął Lech Kaczyński. Doszło do opróżnienia urzędu prezydenta. Kampania wyborcza była krótka i toczyła się w niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Do wyborów 20 czerwca przystąpiło 10 kandydatów, ale żaden nie uzyskał większości. Doszło więc do drugiej tury. Wzięli w niej udział Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski - powiedział Jaworski.