|
"Gazeta Wyborcza": Gazeta ujawnia skandal obyczajowy w Kościele o
którym wiedziało wielu księży i trzech biskupów. Chodzi o aferę
pedofilską sprzed kilkunastu lat. O pedofilię obwiniany był ksiądz Andrzej,
dyrektor ogniska dla trudnej młodzieży w
Szczecinie. Ci, którzy przez 13 lat domagali się prawdy byli uciszani
słowami: "nie działajcie na szkodę Kościoła" - pisze
gazetawyborcza.pl. Sytuacja ta obrazuje
jakie jest podejście władz kościelnych do tego typu spraw. Już nie pierwszy raz
społeczeństwo dowiaduje się, że sprawy trudne Kościół stara się "zamieść pod
dywan".Tą sprawą Kościół zajął się dopiero wtedy, gdy poszkodowani przez ks. Andrzeja
zagrozili, iż sprawę zgłoszą do prokuratury.
"- Wierzyłem, że abp Kamiński
wszystko wyjaśni. Przed nim zadania nie
podjął jego poprzednik - abp Przykucki i bp Stefanek. Nikt nie chciał
słuchać ofiar, nikt nie próbował im pomóc. A ludziom, którzy dążyli do
wyjaśnienia sprawy, powtarzano: nie działajcie na szkodę Kościoła -
mówi Gazecie Wyborczej dominikanin Marcin Mogielski, ten, który spisał
zeznania ofiar." Chłopcy zwierzyli się swoim wychowawcom, a oni w 1995 r.
poinformowali bp.
Stanisława Stefanka, któremu wtedy podlegała oświata w archidiecezji.
Hierarcha nie uznał ich relacji za wiarygodne. Nawet nie porozmawiał z żadnym
z poszkodowanych.
Oczywiście teraz sprawą istotną jest to, czy ks. Andrzej faktycznie molestował
swoich podopiecznych - czy też nie. Ale równie istotną sprawą jest to, dlaczego
Kościół nie mógł się z tym uporać przez 13 lat? Dlaczego nie wierzono ofiarom i nawet
nie starano się zbadać sprawy? Do tej pory pewna część elity kościelnej chce dalej
podążać śladem ukrywania prawdy. Abp Zygmunt Kamiński zwrócił się z listem do
prowincjała polskich
dominikanów o. Krzysztofa Popławskiego z prośbą o wyjaśnienie
medialnych wystąpień o. Marcina Mogielskiego. Zwracał się też o
"pouczenie o. Mogielskiego o drogach właściwych Kościołowi w
załatwianiu takowych spraw". A jakież to są te "drogi właściwe Kościołowi w
załatwianiu takowych spraw"? Dzieci, które są krzywdzone przez pedofila nie mają
ćwierćwiecza na otrzymanie pomocy - potrzebują jej natychmiast. Gdyby sprawa nie
ujrzała światła dziennego to kto wie, jak długo jeszcze Kościół by "dochodził"
prawdy. Ostatnio bardzo widoczny jest pewnien rozłam w Kościele, jego
kierownictwo jest bardzo niejednogłośne - w jednej sprawie każdy duchowny potrafi
wypowiedzieć się zupełnie inaczej. Oczywiście tego typu sprawy i postępowanie
Kościoła działa na niego bardzo destruktywnie. Od Kościoła odchodzi coraz więcej ludzi
zniesmaczonych postępowaniami tej instytucji, pojawiła się cała rzesza
niepraktykujących katolików - szczególnie wśród młodzieży. A przecież nowe pokolenia
to przyszłość Kościoła i nie powinien on do siebie ich zrażać. Kościół powinien w
końcu zrozumieć, że do ludzi nie dotrze poprzez politykę i rozgłośnię Tadeusza
Rydzyka - który to religię by chciał zaprowadzać jak w średniowieczu, czyli "ogniem i
mieczem". Kościół już dawno powinien znaleźć nową drogę działania, a najlepszym jej
początkiem byłaby zmiana postawy tej instytucji i przede wszystkim oczyszczenie
szeregów z ludzi, którzy ewidentnie Kościołowi szkodzą. (Pest)
Czytelnicy zostawili 2 komentarzy(e). Gość, Jestem katoliczką ,ale jest mi przykro że ci którzy powinni nas uczyć miłości i szacunku dla każdego człowieka [katolika czy niekatolika] sami na ten szcunek nie zasługują. Odporny, Jeśli by napisano tak o Michniku, byłby rwetes na cały kraj, że wydaje się wyroki bez sądu. Gazeta w tym jest najlepsza. Feruje wyroki na lewo i prawo, zanim prawda ujrzy światło dzienne. Ważne, aby osiągnąć cel, tj. dowalić Kościołowi ile się da, a najlepiej rękami samych księży. Żenada. A gdzie domniemanie niewinności? Ten cały tekst nie jest wart funta kłaków. Naiwnych niech Gazeta szuka wśród siebie, bo pewnie sami uwierzyli w te bzdury. To takie swoiste auto-pranie mózgu. Swoją drogą, Gazeta zapomniała, że kij ma dwa końce, oraz że nosił wilk razy kilka, aż ponieśli wilka, a także kto wiatr sieje, burzę zbiera. |