|
Do tej pory myślałem, że w polskiej polityce widziałem już wszystko - bardzo
się myliłem. Aktualna sytuacja jest tak absurdalna, że aż ciężko ogarnąć, kto z
kim się kłóci, kto jest w koalicji a kogo nie ma. Konieczność przeprowadzenia
wcześniejszych wyborów jest oczywista, lecz koalicja już tak bardzo przywarła
do swoich stołków, że mało co jest w stanie tych ludzi z nich zrzucić.
Chociaż z drugiej strony widać jakiś postęp, i może jednak doczekamy się
wyborów jeszcze w tym roku. Roman Giertych (człowiek, który chyba najbardziej z
koalicjantów pokochał swoje stanowisko) wraz ze swoją partią żąda zmiany
premiera. Oczywiście wiadome jest, że PiS tych żądań nie spełni, bo przecież
nikt z PiS-u nie śmie się sprzeciwstawić Jarosławowi Kaczyńskiemu.
Anrzej Lepper idzie jeszcze dalej, i twierdzi, że koalicja już nie
istnieje - a zerwał ją sam Jarosław Kaczyński. Lepper i Giertych
poczuli wiatr w żaglach, ponieważ ich wspólna partia LiS w ostatnich
sondażach zdobyła aż 10% poparcia. LiS jest na tyle chytry, że zaczyna
domagać się wcześniejszych wyborów, ale winę za rozpad koalicji chce
koniecznie zrzucić na PiS. LiS ma się dobrze i kaczek się nie boi - mówi
Andrzej Lepper. Wszyscy
chyba zapomnieli, że Polska to nie targowisko, na którym można brać się
za łby i rozwalać co popadnie. Oni się kłócą, a każdy dzień tego
politycznego chamstwa to kolejny stracony dzień dla naszego kraju,
kolejny krok do tyłu. (Pest)
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu. |