Jarosław Kaczyński przegrał batalię u najwyższy urząd z Bronisławem Komorowskim. Czy to oznacza, że definitywnie pożegnaliśmy erę kaczyzmu, tajnych agentów, służb specjalnych i szczucia teczkami?
...
Czytaj Więcej ...
Komorowski prezydentem
Według danych Państwowej Komisji Wyborczej ze 100 proc. obwodów Bronisław Komorowski otrzymał w II turze wyborów prezydenckich 53,01 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński - 46,99 proc. głosów. Frekwencja...
Czytaj Więcej ...
Komorowski wygrywa w sondażach
Bronisław Komorowski zwycięzcą wyborów prezydenckich - tak wynika z pierwszych sondaży exit pools podanych po zamknięciu 25 tys. lokali wyborczych w całym kraju.
Według pierwszych sondaży SMG KRC ...
Czytaj Więcej ...
Zagłosuj!
Lokale wyborcze będą czynne w godzinach 6.00-20.00 (zob. ramka poniżej).
Do lokalu należy zabrać dowód tożsamości. Najlepiej, jeśli będzie to dowód osobisty, paszport czy prawo jazdy, ewentua...
Czytaj Więcej ...
Ostatni dzień kampanii
Kończy się chyba najdziwniejsza kampania prezydencka w demokratycznej Polsce. Kampania nie dość, że poprzedzona katastrofą w Smoleńsku, to jeszcze w jej trakcie mieśmy potężną powódź. Jaki wpływ na wy...
Czytaj Więcej ...
Ziobro i Kaczmarek chronią kryminalistę?
poniedziałek, 26 marzec 2007
Przestępca odpowiedzialny za
przekręty, łapówkarstwo, groźby pozbawienia życia i seksualne
wykorzystywanie studentów korzysta z życzliwości ministra
sprawiedliwości oraz prokuratora krajowego.
Zbigniew Ziobro i prokurator Janusz Kaczmarek
wydają się wyjątkowo łaskawym okiem patrzeć na prof. Antoniego Jarosza,
byłego rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu,
skazanego na 5 lat więzienia. Przedstawiciele władz resortu podejmowali
decyzje korzystne dla Jarosza. Ostatni raz pod koniec stycznia br. Czy
powodem tej niebywałej łaskawości jest fakt, że Jarosz cieszy się
względami o. Tadeusza Rydzyka?
Najpierw, w grudniu 2005 r., gdy proces Jarosza jeszcze się toczył,
minister Ziobro zażądał akt sprawy. Po ich przestudiowaniu Prokuratura
Krajowa zasugerowała prokuratorowi prowadzącemu śledztwo, by ten przed
sądem wnioskował o zwolnienie podejrzanego z aresztu. Nikt nie ośmieli się odmówić takiej prośbie, wiedząc, że sprawa interesuje samego ministra
- powiedział "Newsweekowi" anonimowo jeden z rzeszowskich prokuratorów.
Nic więc dziwnego, że 22 maja 2006 r. na kolejnej rozprawie w Rzeszowie
prokurator poparł wniosek obrońcy Jarosza, by wypuścić jego klienta z
aresztu. Tyle że sąd się na to nie zgodził.
To sytuacja absolutnie nietypowa - regułą jest, że to sąd stara się
powściągać nadmierny radykalizm prokuratury, żądającej aresztu nawet
wtedy, gdy nie jest to absolutnie konieczne. Jarosz pozostał za
kratami, lecz prokuratura nie dała za wygraną. Ponowiła prośbę pod
koniec sierpnia i tym razem sąd ustąpił. Jarosz wyszedł z aresztu.
Kilkanaście dni później został skazany na 5 lat więzienia i grzywnę 100
tys. zł. Do czasu uprawomocnienia się wyroku sąd pozwolił Jaroszowi
cieszyć się wolnością.
Przeciw byłemu rektorowi toczy się też inna sprawa o wykorzystywanie
funduszy uczelni do prowadzenia prywatnej kampanii wyborczej do Senatu
oraz o podżeganie świadków do składania w tej sprawie fałszywych
zeznań. 22 grudnia 2006 r. prokuratura w Przeworsku postanowiła
przedstawić Jaroszowi zarzut w tej sprawie, ale już po tygodniu
zawiesiła śledztwo, ponieważ - jak podała w uzasadnieniu - policjanci
nie są w stanie wręczyć Jaroszowi wezwania, gdyż od dawna nie przebywa
on w miejscu zamieszkania.
To nieprawda. Są świadkowie i dowody wskazujące, że w tym okresie
Jarosz był w domu. Ponadto można go było zobaczyć w TV Trwam o.
Tadeusza Rydzyka. Wreszcie, pod koniec stycznia br. przeworska
prokuratura, po proteście nowych władz uczelni w Jarosławiu, wznowiła
jednak śledztwo i postanowiła wydać nakaz zatrzymania Jarosza. Już
kilka dni później na polecenie min. Kaczmarka, Prokuratura Apelacyjna w
Rzeszowie zażądała w trybie natychmiastowym akt śledztwa i przeniosła
je do Krakowa. A Jarosz pozostał na wolności.
Dziwne
jest też, że prokurator nie zabezpieczył majątku Jarosza na poczet
grzywien. Jeśli oba wyroki się uprawomocnią, były rektor będzie miał do
zapłacenia ponad 350 tys. zł. A jednak prokuratura zabezpieczyła
majątek wartości zaledwie 60 tys. zł, mimo że profesor posiada 5 mln zł
na lokatach bankowych, a także dom i mieszkanie. Jak to możliwe, że
nauczyciel akademicki jest właścicielem takiej fortuny? Czy nie rodzą
się podejrzenia, że zdobył majątek popełniając przestępstwa? Takie
obawy mają rektorzy zarządzający dziś uczelnią w Jarosławiu. Co chwila
natrafiają na trop podejrzanych inwestycji i zawyżonych kontraktów,
jakie realizowano za kadencji Jarosza.
Niedługo złożą w tej sprawie kolejne zawiadomienie o przestępstwie.
A jednak dla podkarpackich prokuratur 5 mln zł na rachunkach profesora to nic dziwnego. - Nie
mamy podejrzeń, że pieniądze te pochodzą z nielegalnego źródła.
Profesor wytłumaczył nam, że to zyski z inwestycji na giełdzie - mówi Jan Łyszczek, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.
Marek Kęskrawiec
Źródło: Newsweek
To ja dziękuję za takie państwo prawa i sprawiedliwości, widać są ludzie równi, ale i równiejsi wobec prawa w Polsce za rządów Kaczyńskich. (Pest)