|
"W samochodzie, wydobytym z rozlewiska rzeki Kostrzyń przy drodze między Mińskiem Mazowieckim a Siedlcami, znaleziono ciała dwojga zaginionych policjantów - sierż. Tomasza Twardo i st. post. Justyny Zawadki."
Niestety nastał smutny koniec tej kilkudniowej historii, którą żyły media. Dwoje policjantów najprawdopodobniej miało po prostu nieszczęśliwy wypadek, wpadli samochodem w poślizg, wypadli z szosy do bajorka i się potopili. Gdyby nie prywata urzędnika państwowego, który wykorzystał swoją pozycję, i użył policyjnego samochodu jak taksówki - to pewnie dwoje młodych ludzi jeszcze by żyło. Ale nie można tu winić nikogo za śmierć tych policjantów, przecież wypadek mógł im się przytrafić wszędzie. Urzędnik i komendant, który wydał rozkaz są winni jedynie tego, że posłużyli się policjantami do swojego prywatnego celu. Rozkaz, jaki wydał komendant policjantom, aby odwieźć urzędnika do domu był całkowicie bezprawny, policjanci mieli wtedy patrolować okolicę, a nie wieźć urzędnika do domu. Myślę, że przy takim nagłośnieniu sprawy winni na pewno poniosą surową karę za swój czyn, zresztą już potracili swoje stołki. SLD oczywiście zaczyna wykorzystywać zaistniałą sytuację do swoich własnych, politycznych celów - aby podkopać pozycję rządu Kaczyńskiego. Jest to zapewnie niemoralne, wykorzystywać taką tragedię do własnych, politycznych celów - ale właśnie taka jest polityka, i tutaj możemy ją zobaczyć w czystej formie. (Pest)
Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu. |