|
"Rozmach iście bizantyjski: Występ zespołu Mazowsze, ponad 600 gości, stoły pełne jedzenia – tak wyglądały 70. urodziny prałata Henryka Jankowskiego. Było prawie tak jak zawsze. Prawie, bo nie dopisali najważniejsi goście - pisze DZIENNIK." Taki wystawny styl życia prałata Jankowskiego chyba zbyt dobrze nie służy kościołowi, już przecież i tak coraz więcej ludzi odchodzi od kościoła, lub staje się biernymi katolikami. Ksiądz chyba powinien przede wszystkim służyć Bogu i wiernym, a dopiero na końcu myśleć o swojej osobie (jeżeli powinien), prałatowi Jankowskiemu chyba się te priorytety pomieszały, myśli raczej wyłącznie o swojej osobie (bo cóż ten człowiek ostatnio uczynił dla Boga, wiernych?).
"Pięć ogromnych stołów uginało się pod ciężarem wykwintnego jadła. Były wielkie pieczone indyki i faszerowane prosięta z przypieczoną szynką. Na srebrnych tacach leżały pstrągi i łososie na zimno. Nad tym wszystkim górował ogromny siedmiopiętrowy tort - każde piętro symbolizowało dekadę z życia jubilata.W rogach komnat stały urocze hostessy rozlewające wódkę z butelek obłożonych lodem. Goście raczyli się także wieloma innymi wspaniałymi trunkami, w tym – obowiązkowo - winem "Monsignore". Mocne alkohole popijali wodą mineralną z wizerunkiem księdza Jankowskiego na etykiecie. Jedzenie fundowali trójmiejscy restauratorzy i masarze, zaś trunki przekazali bezpłatnie właściciele firm, które sprzedają wino i wodę z podobizną prałata."
Dlaczego kościół nie jest w stanie poradzić sobie z tego typu negatywnymi zjawiskami wśród księży, ludzie tacy jak Jankowski, czy Rydzyk więcej szkodzą niż czynią dobrego. Dlaczego nie zostali oni jeszcze zdyscyplinowani przez kościół?! Przecież można znaleźć dużo lepsze powody na wydanie pieniędzy w kościele, niż urodziny Jankowskiego. Co roku arcybiskup Gocłowki przestrzega prałata Jankowskiego przed wystawianiem tak hucznych przyjęć, jak widać bez skutku, no i na tym działania arcybiskupa się kończą. "Jadł Marian Krzaklewski z żoną Marylą, a z nim Danuta Hojarska z Samoobrony i Jacek Kurski z PiS. Obok bawił się wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński. Nie zabrakło byłego sekretarza KW PZPR w Gdańsku Tadeusza Fiszbacha." Co tam robią ci politycy, czy Kszaklewki już naprawdę nie ma co robić?! Po Danucie Hojarskiej można się wiele spodziewać, dlatego jej wizyta na urodzinach Jankowskiego wcale mnie nie dziwi. Ciekawe czy kiedyś nareszcie uda się oddzielić kościół od polityki, ale z takimi ludźmi jak goście Jankowskiego na pewno nie. "Gdy dobiegała północ, w klasztorze zgasła część świateł. Po kilkunastu minutach sensacja - zjawił się lokalny biznesmen Mariusz Olech z trzema długonogimi pięknościami. Jedna miała obcisłą skórzaną sukienkę, druga, czarnoskóra, od razu znalazła adoratora, który bawił ją rozmową, a trzecia z pięknym dekoltem, rozglądała się z początku nieco znudzona." Przecież to wcale nie przypomina urodzin osoby duchownej, tak mogą wyglądać urodziny sycylijskiego bosa mafii, albo wieczór kawalerski. "Sam ksiądz jak zawsze starał się dbać o blichtr. Podjechał czarnym mercedesem, ubrany w czarny frak i białą muszkę zamiast koloratki. Zapewniał, że czuje się świetnie i "jeszcze dokopie" swoim przeciwnikom." Może jedynie cieszyć, że na przyjęcie nie przyjechali główni politycy i najznamienitsze osoby, które zaprosił Jankowski, na liście zaproszonych znaleźli się prezydent i premier, Lech Wałęsa, Andrzej Lepper, Roman Giertych, ojciec Tadeusz Rydzyk, a nawet papież Benedykt XVI. Żadna z tych osobistości nie zaszczyciła prałata swoją obecnością. (Pest)

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu. |