Rząd Donalda Tuska, zmartwiony ostatnimi spadkami swej popularności, postanowił jakoś temu zaradzić. Niestety nie zamierza wziąć się do ciężkiej pracy i zreformować państwo, ale ma zamiar zakneblować społeczeństwo. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, oraz UE chcą nam zaserwować cenzurę iście z PRL-u.

Szczerze mówiąc straciłem ostatnio chęci do pisania o polityce - zdegustowany biernością rządu. Jednak gdy obejrzałem dzisiejsze serwisy informacyjne - włos zjeżył mi się na plecach, gdyż nie przypuszczałem, iż rządzący są zdolni do aż tak skrajnego imbecylizmu.
Według nowej ustawy medialnej każdy portal, który będzie chciał wyemitować jakikolwiek film wideo (np. instrukcję obsługi kosiarki) - będzie musiał zarejestrować się w KRRiT.
Co więcej - jeśli właściciel takiego portalu się nie zarejestruje, to może zapłacić aż 10% swoich dochodów kary. Mało tego - jeśli taki portal na swoich stronach emituje treści wyłącznie o tematyce np. rosyjskiej, to też może zapłacić 10% kary, gdyż według nowej ustawy powinien emitować 15% "materiałów europejskich".
Kontrowersyjne zmiany już przeszły przez sejm, poparte przez wszystkie kluby parlamentarne. Nikt się nie sprzeciwił wprowadzeniu idiotycznych dyrektyw UE, a mało tego - nadgorliwość parlamentarzystów zaowocowała dodatkowo tym, że pierwotna dyrektywa UE została jeszcze bardziej zaostrzona. Nowa ustawa tłamsi polskie portale internetowe, promując wszystkie zagraniczne, obciąża przedsiębiorców - i z całą pewnością dramatycznie zwiększy ilość zatrudnionych urzędników, bo ktoś te wszystkie wnioski będzie musiał zatwierdzać. Nie dość, że nasze państwo jest "w tyle" za innymi, to dzięki takim ustawom cofamy się jeszcze bardziej.
UE już nie raz popisywała się totalnym brakiem jakiegokolwiek myślenia, co nie zmienia faktu, że nasi parlamentarzyści okazują się osobami, które olewają własny naród. Ciekawe, czy jeśli UE wyda dyrektywę, że wszystkich Polaków należy wystrzelać, albo pobrać od każdego Polaka nerkę - to nasi parlamentarzyści też to jednogłośnie przegłosują? Gdzie są granice ingerowania w życie obywateli, bo najwyraźniej Komisja Europejska i nasz rząd mogą podyktować społeczeństwu co im się tylko wyśni w ich chorych głowach. (Pest)
Komentarze
Ta wypowiedź jest zbyt przesycona sarkazmem.
Nie dochodów, tylko przychodów.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.