Z pozoru wszystko idzie po myśli rządu i zanosi się na to, że Donald Tusk będzie pierwszym premierem wybranym na dwie kadencje, ale różowa fasada skrywa to, co mniej atrakcyjne - pisze brytyjski "The Economist".  Deficyt finansów w 2010 roku wyniósł 7,9% PKB - jest to aż cztery razy więcej, niż w 2007 roku. Czy staniemy się drugimi Węgrami, a za uśmiechem Donalda Tuska kryje się nieunikniona klęska? Dług publiczny w 2011 roku ma być tylko nieznacznie poniżej konstytucyjnego progu ostrożnościowego, który wynosi 55% PKB. Po przekroczeniu tej granicy czekają nas drastyczne cięcia wydatków, które dotkną wszystkich polaków - będą niekoniecznie sprawiedliwe i dobrze przemyślane. Stąpamy po cienkiej linie, Ministerstwo Finansów już teraz wspiera kurs złotego, aby nie przekroczyć konstytucyjnych 55 procent. Nasz kraj jest wyjątkowo hojny w wydatkach, utrzymujemy całe rzesze nierobów, którzy pobierają co miesiąc zasiłki z pomocy społecznej. Mamy ogromną liczbę pseudo-rencistów i inwalidów, którzy są biorcami państwowych pieniędzy. Warto tez wspomnieć o rolnikach, szczególnie tych bogatych, którzy mimo posiadania ogromnych majątków - i tak płacą symboliczne składki ubezpieczeniowe do KRUS. Przytoczę też kler, który pełnymi garściami czerpie z publicznego skarbca nie płacąc podatków, zabierając nieruchomości państwowe. To właśnie dzięki konkordatowi utrzymujemy całą gamę kapelanów z generalskimi pensjami i emeryturami. Ze wspólnych pieniędzy opłacamy też katechetki i "ojców", którzy krzewią miłość do Boga i Kościoła we wszystkich polskich szkołach.
Rośnie nam również rzesza nieproduktywnych i leniwych urzędników państwowych, którzy pochłaniają ogromne zasoby państwa - nie dając od siebie nic, "pierdząc" jedynie w stołek. Dodatkowo, dzięki skierowaniu przez Prezydenta Komorowskiego ustawy o ograniczeniu zatrudnienia urzędników państwowych do Trybunału Konstytucyjnego - liczba urzędników (UWAGA) wzrośnie jeszcze o 30 tys. Przytaczam tutaj fragment artykułu z "Dziennik Gazeta Prawna":
Wysyłając ustawę do Trybunału prezydent zakwestionował nie tylko zmniejszenie stanu liczebności urzędników o 10 procent, ale także zakaz jej zwiększania do 2013 roku. Od 2007 roku liczba urzędników w Polsce wzrosła o 10 procent. Jest ich obecnie ponad 310 tysięcy.
Niestety nasz rząd, czując zbliżające się wybory - boi się przeprowadzać drastycznych i koniecznych reform, łatając jedynie budżet na bieżąco najprostszą z możliwych metod - podnosząc podatki. Wspominany przeze mnie wcześniej prestiżowy brytyjski tygodnik "The Economist" tak określa sytuację w rządzie:
Ministrowie w rządzie Tuska wykazują niepokojącą tendencję do taplania się w drugoplanowych sprawach takich jak rozprawa z dopalaczami czy perspektywa nowego publicznego święta.
Niestety największa partia opozycyjna - PiS patrzy na to z założonymi rękami i interesuje się wyłącznie szukaniem intryg w katastrofie smoleńskiej. Czy doczekamy się odpolitycznionego traktowania finansów państwa, czy musi przedtem dojść w Polsce do katastrofy finansowej, jak na Węgrzech, czy Grecji? Polska jak dotąd była zieloną wyspą jeśli chodzi o wzrost PKB, niestety bierność rządu Tuska może przyczynić się do odwrócenia tej sytuacji i klęski nas wszystkich. (Pest) |
Komentarze
Dobija mnie też sytuacja emerytów.. Zmniejsza się normalnymludzio m emerytury, a przecież już i tak dostają marne grosze z których nawet nie starcza i m, żeby kupić sobie leki, a co dopiero na normalne potrzeby życiowe..aha i coraz więcej ma się rodzić dziedzi, aby utrzymać jakoś tych emerytów i rencistów..Ale pięniędzy na utrzymanie tych dzieci to państwo nie da..bo po co? Jakieś wsparcie oczywiście jest, ale to nawet nie starcza na kupno wózka...
Cóż, ale dlaczego mielibyśmy się skarżyć? Przecież jest cudownie.. Rząd tak o nas dba...:-////
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.