|
Szczyt klimatyczny w Kopenhadze miał rozwiązać problem ocieplenia klimatu, lub przynajmniej wskazać drogę do tego celu. Ten szczyt jest areną, na której bogaci z biednymi przepychają się o losy naszego klimatu.
Bogate państwa Unii Europejskiej wzięły sobie za cel ograniczenie emisji CO2 przez UE. Naciskają na biedniejsze państwa, które w dalszym ciągu intensywnie się rozwijają - aby ograniczyły emisję, jak państwa bogatsze. Najbardziej na tego typu ograniczeniach ucierpiałaby Polska, gdyż jesteśmy państwem rozwijającym się, który nie ma jeszcze tak nowoczesnego i rozwiniętego przemysłu jak państwa zachodnie. Energię elektryczną w naszym kraju produkuje się głównie w elektrowniach węglowych, które emitują spore ilości CO2. Państwa zachodnie swoją energię czerpią w większości z elektrowni atomowych - które nie emitują praktycznie dwutlenku węgla.
Jednak największymi emitentami gazów cieplarnianych nie jest UE, ale takie kraje, jak USA, Indie, Kanada i Chiny.
To właśnie takie państwa, jak USA, Chiny, Kanada i Indie powinny ograniczyć emisję CO2 - ze szczególnym wskazaniem na Kanadę i USA. Kraje te, mimo, że stać je na poniesienie kosztów związanych z unowocześnianiem przemysłu - ani myślą tę emisję ograniczać. UE wyrwała się jak "Filip z Konopi" i chyba chce dać dobry przykład światu, że dla dobra naszej planety emisję gazów cieplarnianych obniżać należy. Cel szczytny, jednak ciężki do wykonania przez kraje rozwijające się - bo to właśnie one poniosłyby największe koszty tych ekologicznych przemian.
Stare kraje UE są w tej kwestii bardzo cwane, gdyż produkcja dóbr dla obywateli tych państw jest właśnie w krajach rozwijających się - czyli np. Chinach, Indiach, ale również w Polsce. Chiny mają w tej kwestii wyjątkowo trudną sytuację, gdyż jako "fabryka świata" są skazane na ogromną emisję CO2.
Szczyt klimatyczny w Kopenhadze zapewne zakończy się klapą, gdyż jego założenia są z góry skazane na niepowodzenie. Ograniczenia CO2 powinno się w pierwszej kolejności zacząć od USA i Kanady - jednak państwa te, jak każdy wie doskonale potrafią zadbać o swoje interesy. Natomiast Polska nie może w żadnym wypadku pozwolić sobie na narzucenie ograniczeń, w taki sposób, jaki proponują stare państwa UE - byłaby to dla nas klęska i oznaczałoby ogromne podwyżki cen energii.
Jednak ograniczenie emisji CO2 nikogo nie minie, nasza planeta przypomina o sobie co jakiś czas. Ciekawe, ile jeszcze huraganów w stylu Katariny, która zniszczyła Nowy Orlean w USA musi powstać, aby Stany Zjednoczone zaczęły modernizować swój przemysł i powstrzymały ocieplanie się klimatu Ziemi. Ciekawe jak tę sprawę rozwiąże nowy laureat pokojowego Nobla - Barack Obama. (Pest) |