|
W Pałacu Prezydenckim został zaprzysiężony rząd PO-PSL Donalda Tuska. Prezydent Lech Kaczyński powołał premiera i 18 ministrów rządu. Tusk został powołany również na szefa Komitetu Integracji Europejskiej. Zamierzenia były ambitne, szczerze życzę ich realizacji - powiedział prezydent. To ludzie dobrze przygotowani i pracowici - chwalił ministrów ze swojego rządu Donald Tusk.
A więc nastąpiło to, czego chciała większa część społeczeństwa, Donald Tusk został nowym - 14 premierem RP. Tym samym Jarosław Kaczyński przeszedł już do historii jako premier. Skład nowego rządu przedstawia się następująco: Wicepremierami w rządzie Donalda Tuska zostali lider PSL Waldemar Pawlak, który jednocześnie objął resort gospodarki oraz Grzegorz Schetyna (PO), który został także nowym szefem MSWiA.
Z rekomendacji PO ministrami zostali: Radosław Sikorski (MSZ), Zbigniew Ćwiąkalski (sprawiedliwość), Bogdan Klich (MON), Jacek (Jan Vincent) Rostowski (finanse), Aleksander Grad (skarb państwa), Cezary Grabarczyk (infrastruktura), Elżbieta Bieńkowska (rozwój regionalny), Maciej Nowicki (środowisko), Ewa Kopacz (zdrowie), Katarzyna Hall (MEN), Bogdan Zdrojewski (kultura), Barbara Kudrycka (nauka i szkolnictwo wyższe), Mirosław Drzewiecki (sport). Ponadto ministrem "bez teki" został Zbigniew Derdziuk, który ma kierować komitetem stałym Rady Ministrów.
PSL wskazało ponadto dwóch ministrów: Marka Sawickiego (rolnictwo i rozwój wsi) i Jolantę Fedak (praca i polityka społeczna).
Ta zmiana rządu budzi oczywiście wielkie nadzieje, że w Polsce politycy zajmą się nareszcie tym, do czego zostali wybrani - naprawą RP. Ostatnie dwa lata rządów Jarosława Kaczyńskiego ukazały, jak rządzić nie należy. Media wiecznie huczały od polityki, wprowadzanie bezsensownych reform przez Romana Giertycha, czy też afery z udziałem członków Samoobrony - to była normalka. Nie mam zamiaru tutaj z góry twierdzić, że będzie na pewno lepiej, bo przecież może się okazać, że polityka zejdzie do jeszcze głębszego rynsztoka - niż jest teraz. Ta zmiana jest po prostu jakąś szansą dla nas wszystkich.
Jako dobry omen uznałem sprawę, jaka zaszła między Tuskiem a prezydentem Lechem Kaczyńskim. Prezydent był po wyborach bardzo wzburzony, i nie mógł się pogodzić z tym, że to Platforma Obywatelska wygrała, a nie Prawo i Sprawiedliwość. Jednak Donald Tusk pokazał, że potrafi być ustępliwy, i pierwszy wyciągnął rękę do zgody. Prezydent na dniach wyraźnie zmienił ton w stosunku do nowego rządu, wyraźnie widać, że nie jest już wobec niego aż taki "anty". Tusk w ten sposób już na starcie okazał się dobrym politykiem, który być może i sprosta wymaganiom jakimi obarczyli go wyborcy. (Pest) |