|
Wpisany przez Pest
|
|
poniedziałek, 07 maja 2007 17:51 |
|
Politycy lewicy pragną legalizacji tzw. miękkich narkotyków. Domagają się swobodnego dostępu do marihuany, haszyszu i LSD - pisze "Fakt".
Głównymi promotorami tego pomysłu są posłowie Piotr Gadzinowski, Ryszard Kalisz i wiceprzewodnicząca SLD Joanna Senyszyn. Ten pomysł to już naprawdę przesada. Wydaje mi się, że politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej wpadli tylko dlatego na ten pomysł, aby zwrócić na siebie uwagę mediów. Ostatnio dosyć rzadko widać i słychać polityków lewicy w mediach, więc posłowie Sojuszu postanowili coś z tym zrobić. Owocem ich rozmyślań stał się ten nieszczęsny pomysł, legalizacji tzw. miękkich narkotyków.
Poseł Gadzinowski nic złego nie widzi w tym pomyśle, mówi: - Jestem za legalizacją miękkich narkotyków. Marihuana wcale nie jest groźniejsza od alkoholu, więc czemu alkohol jest legalny, a marihuana nie? Politycy lewicy wraz z posłem Gadzinowskim bardzo się mylą. Może i owszem, zażywanie marihuany nie jest aż takie szkodliwe, a skutki są porównywalne ze spożywaniem alkoholu. Niestety posłowie chyba nie wiedzą, że zażywanie miękkich narkotyków to w większości przypadków tylko początek do tego, aby zacząć zażywać twarde narkotyki. Co dziwne, posłowie chcą też zalegalizować LSD - narkotyk, który jest zakazany nawet w Holandii, i uznawany tam za narkotyk twardy. Ośrodki odwykowe w naszym kraju już teraz pękają w szwach, a ludzi, którym narkotyki zniszczyły życie przybywa. Pomysł lewicy tej sytuacji na pewno nie poprawi. (Pest)
|
Komentarze
Głosuję na nich..
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.